
E-Handel E-biznes a sprawa polska cz.3 - Piotr Drygas 28-01-2007Zatem mamy już kolejny Nowy Rok, jesteśmy po kolejnych Świętach Bożego Narodzenia, ale ... no właśnie. Czy nie sądzicie Państwo, że tym razem było jakoś inaczej? I wcale nie chodzi mi tutaj o brak śniegu za oknem, brak mrozu czy jakieś inne temu podobne całkiem nie-zimowe przypadłości. Mamy chyba pierwszy raz do czynienia z okresem, kiedy to po Świętach nie słyszy się bardzo głośnych krzyków o upadku jakiś dot.comów, ale też nie ma zachwytów nad ilością sprzedaży on-line przed i podczas Świąt. Czyżbyśmy normalnieli? Zdecydowanie tak, ale chyba tylko w krajach gdzie sprzedaż za pośrednictwem Sieci jest zdecydowanie bardziej rozwinięta niż w przypadku Polski. Jeżeli ktoś z Was śledził serwisy polskich e-sklepów w końcówce starego roku, to bardzo często mógł zauważyć następujący komentarz: ”dostawa po 15 stycznia ... towar dostarczymy do Państwa niezwłocznie ... [czasami nawet] na własny koszt”. Hmm no, ale jeśli ja chcę prezent pod choinkę?? W tej kategorii na zdecydowane wyróżnienie i to pozytywne zasługuje bezsprzecznie Merlin, który to wprowadził 24h dostawę produktów przed samymi Świętami . ciekawi mnie tylko, czy uporał się z tym logistycznie [będę wdzięczny wszystkim, którzy mieli kontakt z ofertą Merlina w tym czasie za jakieś informacje]. No, ale wracając do problemu podstawowego - po co mi prezent pod choinkę w momencie, kiedy tej choinki już właściwie w domu nie ma?
Badania, które przeprowadziłem w zeszłym roku wskazują, że polskie przedsiębiorstwa internetowe uczą się, powoli, ale jednak się uczą. Jeżeli ktoś z Was pamięta mój poprzedni felieton, to zwracałem tam uwagę na pewne problemy w zachęcaniu klientów do dokonywania zakupów w Internecie. Takim podstawowym problemem wydaje się być brak widocznej dla klienta informacji, czy towar jest w danej chwili dostępny czy nie. Być może w ”codziennym” zachowaniu, taka świadomość nie jest szczególnie istotna, ale przed takimi okazjami jak np. Święta jej brak wydaje się być druzgocący dla danego przedsiębiorstwa. Wyniki badań są ciągle nieubłagane dla części przedsiębiorstw:

Źródło: opracowanie własne na podstawie wyników badań
Ciekawi mnie, czy te (działające jeszcze w marcu 2004r) sklepy, które nie przedstawiają informacji o dostępności produktu jeszcze po tych Świętach znajdą swoich klientów. Wystarczy bowiem przypomnieć historię, a przede wszystkim nie tak dawny upadek jednego z gigantów amerykańskiego e-handlu sprzedającego za pośrednictwem Sieci zabawki. Jego sytuacja była zapewne bardzo podobna do tego, co zafundowało lub mogło zafundować klientom 33% polskich e-sklepów. Firma przeszacowała swoje możliwości logistyczne przyjmując zamówienia przewyższające stany magazynowe ... i tak lalki trafiły zamiast pod grudniową choinkę ... pod lutowe ”buty” [a tak jakoś przypomniało mi się stare polskie przysłowie, które chyba tym razem zdecydowanie się nie sprawdzi]. To był kamyszek do ogródka przedsiębiorców. teraz zastanówmy się, czy po drugiej stronie też nie ma jakiś winnych czy też błędów.
Podczas jednych z ostatnich zajęć zeszłego roku doznałem małego szoku. Poprosiłem moich studentów, aby wpisali w przeglądarkę adres WWW jednego z przedsiębiorstw. Jakież było moje zdziwienie, gdy około połowa grupy zgłosiła mi, że wskazany adres nie istnieje. Pomyślałem o zawirusowanych komputerach (sic!), czy innych przeciwnościach, ale wszystkie przeze mnie wymyślone problemy okazały się nietrafionymi diagnozami. Jawa okazała się bardziej zaskakująca niż marzenia. Okazało się bowiem, iż w związku z tym, że główna strona ustawiona w przeglądarce tych komputerów to www.google.pl to studenci wstukali wskazany adres w okno wyszukiwarki a nie przeglądarki. Jak można sobie wyobrazić dalszy ciąg zajęć był już raczej jak dla początkujących a miała być praca z systemem CRM. Taki jest niestety poziom wiedzy znacznej części polskich studentów i wyjątki nic tutaj nie zmienią, bo nie one kształtują tzw. średni poziom wiedzy informatycznej w przedsiębiorstwie. Po takim incydencie wcale się już nie dziwię, że podczas rozmów z przedsiębiorcami często słyszę, że ona/on chcieliby, aby strona firmowa była przede wszystkim ładna, reszta ich już mniej interesuje - to pozostawiają w rękach niższych szczebli zarządzania. A jak średni szabel ma być dokształcony, jeśli oni nie mają podstaw. Zamknięte koło. I tak strony budują informatycy, którzy często nie są włączeni w proces zarządzania firmą, nie znają celów w jakich to została powołana witryna firmowa, itp. Nie wierzycie Państwo, że tak jest - proszę przejrzeć strony firmowe polskich przedsiębiorstw, o optymalizacji często mówić nie można a i czasami celu powstania i funkcjonowania takiej witryny nie widać. Zatem dotarliśmy do początku ... i tak koło zamknięte toczy ten nasz polski e-biznes. Chyba najwyższy czas je wybić trochę z tego rytmu i naprowadzić na właściwe tory, ale ... o tym oczywiście następnym razem.
Autor: Piotr Drygas
http://www.e-drygas.info/
|